Poszukując między półkami w drogerii rossmann krążyłam szukając sama nie wiem czego… i

moją uwagę zwróciły kolorowe opakowania (żółty, niebieski i różowy) z wielkim napisem Oh! no cóż trzeba koniecznie wypróbować, pomyślałam 🙂

 

Z serii Oh My sexy hair występują trzy propozycje:

  • Żółta z olejem macadamia, nawilżająca
  • Różowa z olejem arganowym, rewitalizująca
  • Niebieska z algami, nadająca połysk

 

Produkt kierowany jest do młodych kobiet i nastolatek, które zwracają uwagę na to jakich produktów używają. W składzie nie ma zbyt wiele chemii co mnie tylko cieszy 🙂

 

 

Czytając kolejną recenzję maski już wiesz że, moje włosy są:

Z natury suche, kręcone i często się puszą, typ włosa to porowaty, dlatego wybrałam żółtą maskę.

Diagnoza dla mojego typu włosa:

Potrzebuje głębokiego nawilżenia i odrobinę sylikonów, w celu wygładzenia właśnie tych porów w cemencie włosa.

 

 

 

 

 

Maska Oh! My sexy hair ma dość gęstą konsystencję i pachnie według mnie pinacoladą, a może to mój nos płata mi figla i pachnie ona zwyczajnym olejem macadamia? nie, zdecydowanie czuję ananasa 😛

 

Produkt występuje w ilości 650 ml w opakowaniu i jak widać na zdjęciach ma piękną szatę graficzną, którą określiłabym trochę jak z komiksu.

Przejrzałam dokładnie skład maski, bo często właśnie takie kolorowe opakowanie bywa zdradliwe, ale tym razem nie jest wcale aż tak źle, zobacz sama:

Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Glycerin, Dimethicone, Ceteareth-20, Hydolyzed Keratin, Parfum (Fragrance), Citric Acid, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Disodium EDTA, CI 19140, CI 16255.

Po pierwszym i kolejnym użyciu mogę stwierdzić, że maska jest w porządku. Włosy pięknie pachną i są gładsze.

Jednak nie zrobiła na mnie wielkiego efektu wow.

 

 

Zawsze maski na włosach trzymam około 20 minut i z tą było nie inaczej. Efekt jest w porządku jak za taką cenę, ale jako maska dodatkowa w pielęgnacji. Nie maska podstawowa, bo zwyczajnie daje ona za słaby efekt.

 

W składzie alkohol występuje aż dwa razy, a więc skoro on wysusza to jak maska ma włos nawilżyć? nie wiem, dlaczego występuje on aż dwa razy.

W porównaniu z innymi drogeryjnymi produktami maska wypada dobrze, można ją przetestować i mieć w zapasie na czarną godzinę. Końcowy wynik oceniam jak najbardziej na plus, bo maska nie wyrządziła mi krzywdy a poprawiła kondycje włosa.

 

 

 

 

pojemność: 650 ml

koszt: 14,99 zł

dostępność: drogerie rossmann

zapach: przypomina mi pinacoladę

konsystencja: dość gęsta

 

 

Tak czy inaczej, żeby mieć “seksowne” włosy (?!) trzeba o nie dbać.  Wysokie temperatury i morska woda nie służą włosom, więc radzę Ci stosować maski zawierające  drogocenne oleje bogate w filtru UV oraz substancje wygładzające.

Wiem, że niektóre z was kiedy to czytają myślą sobie:  A skąd ja mam wiedzieć jaki mam typ włosa i czego on potrzebuje?

Spokojnie, jeśli trafisz na produkt dzięki, któremu Twoje włosy zostaną w jakiś sposób okiełznane, zaczniesz wymagać podobnych efektów na stałe 😛

 

 

Skupiam się teraz na recenzjach produktów, bo trochę się ich u mnie nazbierało 🙂

buziaki!

 

Udostępnij: