Cześć!

Będąc kiedyś w Sephorze, na pewno zwróciłyście uwagę na kolorową szafkę z barwnymi kosmetykami i dużym napisem „Benefit”

mam rację? 🙂

Oprócz kolorowych opakowań stylizowanych na tematykę lat 60-tych i kobiety Pin up marka Benefit oferuje coś jeszcze, a mianowicie Brow bary.

Zapytacie cóż to za twór?

To stanowisko wizażu, po wizycie na tym stanowisku Twoje brwi zostaną potraktowane z taką troską jak nigdzie indziej 🙂

Kosmetyczka na tym stanowisku wykonuje makijaże, depilacje brwi i wąsika oraz hennę brwi i doczepianie rzęs. Najlepsze jest to, że nie trzeba się specjalnie zapisywać, można przyjść „z marszu” i wyjść odmienioną.

Benefit to marka skierowana do nastolatek oraz młodych kobiet. Bardzo lubię ich pomysłowe zestawy mini produktów, które są takim typowym must have kosmetycznym. Kosmetyki dobrej jakości w ślicznych i praktycznych opakowaniach, są jak pyszne cukierki! a ja takie gadżety lubię i to bardzo lubię 🙂

 

 

blog1

 

Pierwszy pod lupę idzie rozświetlacz w sztyfcie w kolorze bardzo jasnym, ale nie białym. Delikatnie rozświetla twarz i pięknie wtapia się w skórę, dając efekt promiennej, „mokre” cery.

 

blog9

blog3

blog8

blog2

blog7

 

Jak widać na zdjęciach rozświetlacz „Watt’s up!” jest pod postacią sztyftu. Z drugiej strony, mamy gąbeczkę poprzez którą rozcieramy (blendujemy) zaaplikowany rozświetlacz. To wydajny i przemyślany produkt, zarówno w aplikacji tak samo jak w sposobie użytkowania.

Następną perełką, którą ostatnio kupiłam, jest krem BB i baza na powiekę „Air patrol” Krem idealnie wtapia się w kolor skóry, rozświetla oko i ujednolica kolor powieki. Służy także jako baza pod cienie, co oczywiście pogłębia sam kolor cienia oraz przedłuża jego trwałość na powiece.

 

 

blog5

blog4

blog6

 

Polecam trzymać go w chłodnym miejscu, dzięki czemu będzie łagodził także opuchnięcia oczu i cienie pod nimi. Żelowa końcówka działa na zasadzie kompresu, dzięki niej w sytuacji kiedy zdarzy nam się wykręcić zbyt dużą ilość produktu, kręcąc skuwką w drugą stronę zostaje on wciągnięty znowu do opakowania.

W balsam brązujący Hoola, zaopatrzyłam się już latem. Warto podkreślić, że to nie samoopalacz ale bronzer. Przy kontakcie z detergentem zmywa się bardzo dobrze. Przy aplikacji gąbeczką smugi nie powinny się pojawiać. Produkt ma bardzo ciemny kolor, dlatego trzeba uważać  z jego dozowaniem.

 

 

blog11

blog10

blog12

 

Osobiście lubię produkty, które dają niesamowite efekty i nie muszę się jakoś specjalnie wysilać przy ich użyciu. Balsam sprawdziłam niejednokrotnie na imprezach, na ubraniu co prawda zostały smugi, ale łatwo się sprały. Ważne, że w połączeniu z potem na skórze, balsam nie schodzi.

A czy wy lubicie produkty Benefit?

 

 

Jestem bardzo ciekawa, ja póki co się nie zawiodłam. Jedynym minusem jest oczywiście cena, ale lepiej mieć jeden dobry rozświetlacz niż pięć słabej jakości 🙂

Buziaczki! :*

 

Udostępnij: