Ten wpis miał powstać o wcześniejszej porze, ale zaliczenia te sprawy i powiedzmy sobie szczerze, to poniedziałek po Kortowiadzie! jeśli nie wiesz co to za wydarzenie to koniecznie wygoogluj. Serio 😀

 

Jestem zagorzałą przeciwniczką zatkanych porów, czyli czarnych kropeczek na twarzy w strategicznych miejscach (czole, nosie, brodzie). Testowałam już popularną ostatnio maskę Pilaten (ten wpis cieszy się waszym ogromnym zainteresowaniem), więc szukam wciąż czegoś jeszcze lepszego.

Tak jak już wyjaśniałam, węgiel działa jak magnes na wszelki brud (wosk, zanieczyszczenia i pot). Jestem ciekawa jak działają inne produkty reklamujące się posiadaniem tego  pierwiastka w składzie.

 

Domyślasz się już, że dziś opowiem o żelu oczyszczającym z serii Carbo Detox z Bielendy,

cóż nie dało się tego ukryć 🙂

 

 

 

 

pojemność: 195 g

koszt: 19 zł

dostępność: różne drogerie

zapach: słodki

konsystencja: rzadka

 

 

 

Seria Carbo Detox składa się z:   Pasty węglowej 3w1  czyli (pasty, peelingu i maseczki w jednym – jestem  bardzo ciekawa jej działania), żelu do mycia twarzy, nawilżająco-matującego (czarnego!?) kremu oraz maseczek jednorazowego użytku do różnego typu cery.

Fascynuje mnie ten krem i pasta, jeśli testowałaś proszę podziel się opinią 🙂

Sama spróbuję upolować te produkty przy najbliższej okazji.

Żel do mycia twarzy Carbo Detox zakupimy w opakowaniu z dyfuzorem o pojemności 195 g.

Produkt jest czarny jak smoła, ale nie tak gęsty i nie tak lepiący jak maska Pilaten.   (o masce przeczytasz TUTAJ)

To co mnie zdziwiło to fakt, że zapach żelu jest bardzo słodki. Nie spodziewałam się tego po produkcie do mycia twarzy i tym czarnym kolorze.

Konsystencja jest typową zawiesiną, niezbyt gęsta i niezbyt rzadka.

 

Po apilikacji cera jest oczyszczona, jednak nie przynosi ono takiego skutku jakiego oczekiwałam. Nie oczyszcza twarzy głęboko, do tego potrzeba już silniejszego działania na przykład maski z tej samej serii.

Producent zapewnia, że po aplikacji uzyskamy efekt matu co jest przecież logiczne bo ją myjemy. Moim zdaniem śmiesznie jest to w ogóle  zamieszczać, ale cóż magia reklamy 😛

Żel ten przeznaczony jest dla cery mieszanej i tłustej, jednak po aplikacji stwierdziłam, że nie absorbuje on tak bardzo i nadaje się dla każdej cery w tym suchej. Jednak w przypadku cery suchej radziłabym go używać nie więcej niż trzy razy w tygodniu i monitorować, czy nie dzieje się nic podejrzanego.

Produkty z całej serii możesz nabyć w drogeriach: Hebe, Natura i Rossman w innych sklepach niestety się nie orientuję.

 

Podsumowując

węgiel to naturalny  składnik absorbujący zanieczyszczenia z naszej skóry, jednak żel z ten serii nie przekonał mnie. W tym przypadku wolałabym użyć maski do oczyszczenia twarzy i postawić wtedy na żel lub piankę, która zadziała ochronnie i nawilżająco na skórę.

Jeśli jednak lubisz delikatne uczucie oczyszczenia albo boisz się, że przesadzisz i przesuszysz skórę; to może być produkt dla Ciebie. Skład ma całkiem w porządku i też nie kosztuje majątku. Jednak mimo plusów ja już go nie kupię, bo zwyczajnie nie jest dla mnie.

Za każdym razem staram się podkreślić, żebyś sugerowała się jedyni moją opinią, bo każdy ma inną skórę a ta z kolei ma swoje indywidualne potrzeby, którym ciężko sprostać 😛

wniosek z tego taki, że to co sprawdzi się u mnie, nie zawsze sprawdzi się też u Ciebie.

 

 

Ten blog jest poświęcony temu, żeby przy zakupach kierować się rozsądkiem a żeby to robić, trzeba mieć na ten temat wiedzę, którą ja pomogę Ci pozyskać 🙂

Dobranoc

Udostępnij: