recenzja-maski-w-placie

Chyba już wiesz jak bardzo lubię maski w płacie i ich działanie. Nie osiadłam na laurach i wciąż testuje nowe produkty tego typu. Koreańska pielęgnacja wywołała rewolucję w świecie beauty, ale też w moim sercu i umyśle, dlatego tak uparcie staram się pokazać, że pielęgnacja jest prosta, łatwa i przyjemna.

Ten wpis powstawał bardzo długo, bo tyle trwało testowanie ciekawych, innych maseczek. Dlaczego innych?

Pozwól, że Ci opowiem.

Maski wyglądające jak odżywki białkowe dla pakerów  😀

 

Maski są tkaninowe, według mnie mogłyby być bardziej dopasowane do twarzy. Można je dostać na oficjalnej stronie skin79 lub na targach kosmetycznych na ich stoisku.

 

Czerwona maska z wyciągiem z tańczącego grzyba, cokolwiek to znaczy!

 

 

Wyciąg z tańczącego grzyba, brzmiał dość zachęcająco, jednak nie było ani tańca ani efektu grzybków halucynków 😀

Maska nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, po aplikacji twarz była miękka i świeża. Łagodzi podrażnienia i produkcję łoju. Wydaje się idealna po ciężkim weekendzie, ale nie zdobyła mojego serca, więc już jej nie kupię. Była poprawna nic ponad to określenie.

Testowałam już lepsze maseczki o wiele tańsze dlatego teraz  być może ciężko mnie zachwycić.

 

Maska ujędrniająco-rozjaśniająca

 

 

 

Z kolei ta maska chyba nie do końca sprawdziła się przy mojej cerze. Dedykuje ją cerom dojrzałym, dla mnie ma za dużo składników odżywczych, których moja cera nie mogła przyjąć.

 

koszt masek 15 zł za sztukę

Możecie zamówić je także w takich zestawach klik

 

 

Magnetyczna maska

 

 

 

Maska dzięki magnesom (czarnym kropeczkom na tkaninie) umożliwia głębsze wchłanianie substancji aktywnych poprzez  masaż. Byłam jej baaardzo ciekawa, miałam nadzieję, że ten mikromasaż jakoś poczuje. Niestety, albo  i stety bo  nic nie poczułam. Maska jak każda inna, jednakże jest trochę cięższa od zwykłych. Ma to też swoje plusy, bo dobrze trzyma się twarzy.

Po aplikacji cera jest świeża, czysta i rozjaśniona. Dodatkowo jest też oczywiście nawilżona.

Maska dobrze się sprawiła, ale nie jestem pewna czy te magnesy to tylko taki gadżet 😛

 

koszt około 20 zł za sztukę (kupiłam ją na targach kosmetycznych)

 

Czarna maska węglowa z propolisem

 

 

Maska jest bogato nasączona esencją. Resztę esencji przelałam sobie do pojemniczka i stosowałam jako serum pod krem.

Węgiel działa jak magnes na zanieczyszczenia skóry, dlatego potrafi głęboko wyczyścić pory skóry. Propolis działa jak miód na gardło, czyli uspokaja i leczy gruczoły skóry.

Maska sprawdzi się w lato oraz przy cerze tłustej i problematycznej oraz mieszanej. Dla suchej polecałabym maski, których głównym celem jest nawilżenie, ale jeśli ktoś chce spróbować to nie widzę przeciwwskazań.

koszt 15 zł za sztukę (możecie dostać ją na aliexpress taniej!)

 

Silikonowa maska

Jest to specjalna maska, którą zakłada się na każdą maskę w płacie. Dlaczego?

dzięki temu zabiegowi, przedłużamy czas wnikania substancji aktywnych wgłąb skóry. Maska sylikonowa zapobiega parowaniu i utlenianiu się dobroczynnych składników, dzięki czemu płat tak szybko nie wysycha i zamiast trzymać ją 15-20 min ten czas przedłuża się dwukrotnie. Sylikonowa maska nie jest jednorazowa i kosztuje grosze.

Po użytkowaniu należy ja tylko opłukać.

Maskę nakładamy za uszy, co dodatkowo utrzymuje nam maskę w płacie i umożliwia wykonywanie różnych czynności.

Jest to gratka,  no wiesz taki dodatkowy wspomagacz działania.

 

 

koszt 10 zł za sztukę

 

Mój przekrój „innych” masek niż zwykle, mógłby oczywiście zostać wzbogacony o inne bo domyślam się, że jeszcze nie raz koreańskie produkty mnie zadziwią. Jednak póki co, będzie on tak wyglądał. Może z czasem zrobię kontynuację tego posta 🙂

 

Jeśli miałaś do czynienia z jakaś ciekawą maską, proszę daj znać, dla mnie to smakowity kąsek.

 

to byłoby dziś na tyle,

buziaki!

 

Udostępnij: