Jeśli znasz się choć trochę na kosmetyce, albo zwyczajnie znasz potrzeby własnej skóry a przy tym nie są Ci one obojętne, to z pewnością wiesz o tym, że drogi produkt nie zawsze jest skuteczny. Ludzka natura nie raz zobrazowała przykład w którym to co droższe, nieosiągalne jest przez nas bardziej doceniane. Nie ma znaczenia tu czy chodzi o dostanie się na prestiżową uczelnię, czy wybór kremu. W jednym przypadku i w drugim to ten sam czynnik powodujący, że czujemy się wyjątkowo. Zastanawiasz się pewnie  dlaczego o tym mówię?

Otóż to jest tylko siła sugestii. Coś co jest drogie (a przez to luksusowe, bo niedostępne dla wszystkich) nie zawsze daje efekty wprostproporcionalne do swojej ceny. Nauczyłam się tego już bardzo dawno temu, jednak nie mogę powiedzieć, że całkowicie uodporniłam się na te chwyty marketingowe 😛

 

Dzisiaj serum, które zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Pod szczególną obserwację trafia serum od Bielendy.

 

 

 

 

pojemność: 30 ml

koszt: 25 zł

dostępność: różne drogerie

zapach: kwaśny

konsystencja: płynna

 

 

 

Serum to pierwsze, co nakładamy na twarz po jej oczyszczeniu. Dzięki swojej konsystencji dociera ono wgłąb najdalszych warstw skóry, regeneruje ją oraz pobudza do produkcji nowych, młodych komórek skóry.

Serum Neuro Glicol+Vit C, bo tak się ono nazywa; ma przezroczystą postać o rzadkiej konsystencji.

Zapach ma bardzo specyficzny, ale delikatny. Przypomina mi “Vibowit” 🙂

Serum znajduje się w przezroczystej (co mnie zdziwiło…) szklanej buteleczce z pompką o pojemności 30 ml. Zdziwiło mnie to dlatego, że przezroczyste szkło osłabia działanie witaminy c, ale jak się okazało w składzie jest ona zakonserwowana innymi składnikami.

 

 

 

 

Skład jest bardzo krótki co dobrze świadczy o tym produkcie. Rzadko się zdarza, że produkty tego producenta mają taki dobry skład. Zazwyczaj napakowane są niestety dodatkowymi wypełniaczami i innymi dziwnymi substancjami. Muszę też pochwalić tę markę za wprowadzenie produktów całkowicie naturalnych, nazywając tę linię produktów Bielenda Vegan Friendly. Muszę ich wypróbować, chętnie to zrobię jeśli coś polecisz z tej serii 🙂

Bardzo szybko się wchłania pozostawiając matowy efekt i efekt zwężonych porów. Skóra jest miła w dotyku, czuć wyrównaną powierzchnię skóry. Cera po aplikacji jest matowa, ale rozjaśniona. Po mimo iż zalecane jest stosować je na noc, ja stosuję je także w dzień. Duża dawka witaminy C uodparnia naszą skórę na przedwczesne starzenie się i uszkodzenie skóry.

 

Gołym okiem widać, spłycone linie zmarszczek ale nie jest to jakiś mocno spektakularny widok. Widać działanie serum. Ja stosuję je już około miesiąca i jestem zadowolona z efektów. Dawno nie próbowałam tak dobrego produktu za tak niską cenę.

Jednak muszę wspomnieć o jednym mankamencie, podczas pierwszych dni aplikacji przy rozprowadzaniu produktu na skórze, towarzyszyło mi uczucie pieczenia. Okazało się, że nie tylko ja mam takie wrażenia. Nie wiem czy uodporniłam się na to czy już nie zwracam na to uwagi, bo moja cera nie należy do cer wrażliwych.

Podsumowując, moim zdaniem produkt jest  warty uwagi niezależnie od wieku i płci. Jest to taka skoncentrowana siła przeciw starzeniu i wiotczeniu skóry, jednak jeśli masz już głębokie linie zmarszczek wówczas potrzebujesz jeszcze bardziej skoncentrowanego działania niż gwarantuje ten produkt.

Daję mu mocne pięć za wszystko,myślę że to adekwatna ocena.

Teraz pytanie do Ciebie, czy używałaś jakiegokolwiek produktu z serii Glicol+Vit. C ?

Więcej na temat tego produktu możecie przeczytać na oficjalnej stronie producenta TUTAJ!

Tymczasem buziaki, niebawem wpis o moich życiowych zmianach 😛

 

Udostępnij: