Kiedy pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, ciężko jest utrzymać dobrą formę zdrowia. Dzisiaj podzielę się z wami moimi sposobami, które może i u was się sprawdzą, zapraszam!

Jesień to taki prawdziwy przeplataniec, ostatnio dni były dość ciepłe a wieczory… strasznie zimno. Oczywiście przekonałam się o tym wracając  pracy w bluzce i bezrękawniku brr!

Ogólnie jestem stworzeniem ciepłolubnym a co za tym idzie, strasznym zmarźlakiem. Wkroczenie w ową porę roku świętuję zazwyczaj wymiana garderoby na cieplejszą. Wszystkie swetry i sweterki królują w mojej szafie, a kalosze stoją przy drzwiach, zawsze gotowe do włożenia.

Wyciągam czapki i szalone chusty, cienkie kurteczki idą w kąt i ustępują miejsca tym cieplejszym okryciom wierzchnim. W przypadku kiedy pogoda za oknem świadczy o ciepłej temperaturze, staram się zawsze skitrać gdzieś w torbie coś ciepłego, tak na wszelki wypadek.

Aha i jeszcze ważna rzecz! kiedy zmarzną wam porządnie stopy, nasmarujcie je maścią kamforową (około 5 zł w aptece) i załóżcie dwie pary skarpet na stópki, albo jedne wełniane. Ten sposób już nie raz uratował mnie przed bolesnym przeziębieniem wewnętrznym, no wiecie pęcherz i te sprawy.

 

Oprócz garderoby, zmieniam też trochę wystrój wnętrza. Ja już tak mam, jestem estetką i wszystko co mnie otacza musi ze sobą współgrać, ale o tym będzie kiedyś oddzielny wpis. Oczywiście wyciągam też grubsze koce, a w kominku goszczą zapachy jesieni i te z mocnymi nutami paczuli.

swieca

 

Zanim zacznie się sezon grzewczy na dobre, grzeje się oczywiście na różne sposoby. Herbata rozgrzewająca prosto ze sklepu, to zazwyczaj ściema, dlatego ja kupuję swoją ulubioną i dodaję do niej czasem imbir a czasem chili. Odrobinę, tak żeby delikatnie rozgrzało ciało.

Jak jesteśmy już przy herbacie obowiązkowym dodatkiem jest miód (jaki tylko sobie życzycie) oraz syrop z żurawiny (poprawia funkcjonowanie układu moczowego) a jest ona zbawienna przy przeziębieniach pęcherza.

Gotując też staram się używać tych rozgrzewających dodatków opisanych wyżej. Jesienią lubię gotować zupę dyniową, grzybową z dodatkiem tego rozgrzewającego składnika. Ostre składniki mają też pozytywny wpływ na spalanie tkanki tłuszczowej, a wiem z autopsji że podczas jesiennych wieczorów zdarza mi się opychać słodyczami. Można by pomyśleć, że wybawieniem będzie czekolada z drobinkami papryczki chili, ale u mnie się nie sprawdzi i nic nie zastąpi miłości do żelków 😛

Skoro mowa o żywieniu, warto też wprowadzić suplementację. Ja zaczęłam przyjmować już witaminę D oraz probiotyki. Te drugie dlatego, że niedawno odkryłam swoją nietolerancję laktozy i ogólnie zrezygnowałam z mleka (zabielam nim tylko kawę). Ogólnie przyjęte jest, że kefiry i inne produkty sfermentowane zawierają w sobie probiotyczne bakterie, które wspomagają odporność i funkcjonowanie jelit. Okazało się, że nie wszystkie kefiry zawierają owe bakterie. Mogę powiedzieć nawet więcej, nie jesteśmy w stanie codziennie dostarczyć organizmowi potrzebnych mu bakterii probiotycznych. Po miesięcznym stosowaniu, czuję różnicę, do tej pory przeziębienie trzyma się ode mnie z daleka!

jesienna-herbata

 

Jesienne spacery też wydają się mieć zbawienny wpływ na walkę  z przeziębieniem, korzystajcie z każdego słonecznego dnia. jesienna plucha, ciemność i zimno daje nam wymówkę do leżenia pod kocem i oglądania seriali. Nie mam nic przeciwko o il zachowujemy w tym umiar. Zresztą ja sama obiecuję sobie, że trochę poćwiczę i jakoś nigdy specjalnie nie mam na to czasu… muszę się zabrać wreszcie za siebie 😀

Dziękuję za wytrzymanie ze mną do końca, oczywiście nie jestem lekarzem i moje sposoby są wynikiem obserwacji mojego organizmu i moich przyzwyczajeń. Być może macie podobnie, albo coś wam się spodobało, albo z czymś się kompletnie nie zgadzacie. Dajcie mi znać koniecznie, bo planowałam taką serię wpisów w jesiennym klimacie.

 

Trzymam za was kciuki, nie dajcie się przeziębieniu!

smelllikeme-logo

Udostępnij: